• Wpisów:24
  • Średnio co: 71 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 20:08
  • Licznik odwiedzin:2 187 / 1787 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
ZAWIESZAM BLOG.
  • awatar Yin_Yang †: @Let me put on a show.: wybacz ale nie mam zbytnio czasu. jeszcze jakby czytała to jakaś określona ilość osób to może bym pomyślała a tak niestety zajmę się nauką itd.
  • awatar ._______________.: No chyba Cię grzeje ;o
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
-Joe mogę wiedzieć gdzie idziemy ?
-już prawie jesteśmy –zdenerwowałam się że to .. Kamil .. mi odpowiedział i to nie na to co pytałam.. Zatrzymałam się i spojrzałam na niego wzrokiem mordercy. Dziękowałam Bogu, że umiem sztuki walki. Zastanawiałam się gdzie go pierwsze uderzyć. Najlepiej jednym ciosem położyć go tak żeby już nigdy nawet nie spojrzał w moją stronę. Żałowałam, że nie mam przy sobie pałki policyjnej.. Już zaciskałam ręce w pięści kiedy domyślając się moich zamiarów Joe przesunął go najdalej ode mnie i sam stanął najbliżej. Musieli być lekko mówiąc zdziwieni, bo mieli miny wystraszonych niemowląt.
-Bądź cierpliwa zaraz wszystko zobaczysz – zabrał głos Joe. Ruszyliśmy dalej. Trójca szła opanowana i czujna jak nigdy. Tak rozbawiła mnie ich reakcja, że zaczęłam po cichu chichotać. Chwilę później doszliśmy do skejt parku do którego przychodzili tylko ludzie z drugiej części miasta. Nie miałam pojęcia po co nas tu targał ale nie wróżyło to nic dobrego. Na rampach było ogromnie dużo ludzi. Wszędzie wisiały balony , ozdoby, bilbordy.
-po co tu przyszliśmy ?
-dziś jest konkurs na najlepszego skejta. Trzeba pobić ‘mistrza’ Adama w jeździe na desce
-i zrobiłam tyle kilometrów żeby popatrzeć na jakichś frajerów dla których liczy się tylko szpan ?
-nie, pokonamy ich
-czyś ty oszalał ?! Jesteśmy od nich lepsi na pewno, ale po pierwsze wiesz, że oni kantują, po drugie nie znasz tych ramp, po trzecie jak cudem byś wygrał nie dadzą Ci spokoju do końca Twojego zakichanego życia ! ! – wydarłam się na niego, tak że aż mnie płuca zabolały. Byłam wściekła, bo Joe nigdy nie był taki lekkomyślny. Kiedyś miał o tym to samo zdanie, ale coś się w nim zmieniło.
-ja to bym się bardziej bał Ciebie niż ich – po raz pierwszy odezwał się Patryk . Spiorunowałam go wzrokiem i już cofnął w myślach to co powiedział.
-ma racje. Idę i zmiażdżę go raz a porządnie !
-Joe !
-słucham ?
-nie rób tego , co się z Tobą stało ?
-nic, kochanie. Dawno po prostu nie wygrywałem
Gdyby nie to, że nie wiem gdzie jestem już dawno dałabym pietra żeby tylko nie widzieć jak Joe się zbłaźni. Mój najlepszy przyjaciel, który zawsze mnie rozumiał nagle ma inne zdanie niż ja i to nawet mnie nie słucha. Od początku wszystko śmierdziało upokorzeniem, ale że aż takim to bym się nie spodziewała.
Na początku Joemu szło całkiem nieźle. Zawsze był dobry w desce, ale to była tylko cisza przed burzą. Adam dosłownie miażdżył go trikami, wzbijał się na najwyższe rampy. Joe niestety przez nieznajomość ramp nie miał możliwości wykonania czegokolwiek ‘super’ bo by się zabił. Opornie mu szło to pokonywanie Adama, który był niezły w te klocki. Trwało to chyba wieki, aż w końcu ‘dziwnym trafem’ Joe przewrócił się i upadł prosto na twarz. Dosłownie wszyscy zaczęli się z niego wyśmiewać. Wiedziałam, że będzie oszukiwał.. Dlaczego on mnie nie słuchał do jasnej cholery ?! Drgnęłam na widok jego miny i chciałam biec w jego stronę żeby mu pomóc wstać i pokazać, że ma jeszcze ludzi po swojej stronie. Niestety, bądź ku mojemu szczęściu, Kamil przytrzymał mnie, lekko mnie obejmując i szeptając :
-Sam się tego prosił, nie pakuj się w tarapaty – zaimponowało mi to, że Kamil zdobył się na odwagę mnie zatrzymać, stając po mojej stronie zdobył u mnie malusieńkiego plusa. W milczeniu przypatrywaliśmy się jak Joe podnosi się z ziemi i podąża w naszą stronę. Na szczęście oczy gapiów powędrowały w stronę unoszącego się dumą Adama. Kiedy do nas podszedł, żadne z nas się nie odezwało, po minach dwóch stojących u mego boku chłopaków widziałam, że są po mojej stronie. Przynajmniej jeden plus dzisiejszego programu –pomyślałam.
- gdzie Twój puchar i wiwaty mistrzu ? –przerwałam ciszę – jakby chyba zostały u Adama nie ?
-Gra była ustawiona celowo !
-a nie mówiłam ?! dlaczego nie chciałeś mnie słuchać ? Czemu się zmieniasz ?
-jestem Joe byłem nim i będę
-byłeś moim przyjacielem, jesteś lekkomyślnym Joem i będziesz frajerem !
-tylko bez takich mi tu laluniu !
-co proszę ?! ktoś Ci wyprał mózg czy jak ? Nie pokazuj mi się na oczy chyba że lubisz dotyk pałki policyjnej kretynie !
Ku mojemu kompletnemu zdziwieniu Joe próbował podnieść na mnie rękę by uderzyć mnie w twarz. Lecz w ułamku sekundy Kamil złapał jego rękę i wykrzywił ją ostrzegając go.
-Nie podnosi się ręki na kobiety nawet tak silne jak Rosalie idioto ! – Kamil puścił go spojrzał na mnie znacząco i zaczął iść w stronę alejki, z której przyszliśmy. Patryk podążył tuż za mną, natomiast Joe gdzieś zniknął. W głowie miałam chaos. To co się przed chwilą stało .. Joe zupełnie zmieniony, Kamil stając w mojej obronie .. Myśli obijały mi się w głowie tak mocno, że miałam wrażenie iż wszyscy je słyszą. Dość szybko doszliśmy do przystanku. Kamil pożegnał się z wsiadającym do autobusu Patrykiem coś mu szepcąc. Drzwi się zamknęły. Autobus ruszył. Głowa lada chwila miała mi eksplodować. Jedynym plusem było to, że wiedziałam jak stąd trafić do domu samemu. Kiedy nagle przypomniało mi się, że przecież Kamil jest moim sąsiadem … Usiadłam na ławce i zwiesiłam głowę, ręce opadły mi z szoku. Poczułam na sobie coś ciepłego i ładnie pachnącego. Kamil zarzucił na mnie swoją bluzę. Spojrzałam na niego pytająco.
-cała drżysz, zrobiło się chłodno, a ty masz krótki rękaw – wyjaśnił siadając obok mnie. Przez tą całą sytuacje przegapiłam trzy rzeczy. Zrobiło się późno. Od dłuższego czasu marzłam. Już jakieś pół godziny toleruje Kamila.
-jak on mógł ? …
-zapomnij o nim, to drań, podniósł na Ciebie rękę
-kiedyś taki nie był , on zachowuje się jakby naprawdę porwało go Ufo
-być może to przez szkołę
-całkiem możliwe. ..Chcę do domu –zabrzmiało to trochę jakbym była rozkapryszonym dzieciakiem ale najwidoczniej mnie zrozumiał i szybko się podniósł ruszając w drogę. Widząc mój stan i wiedząc że nie zbyt za nim przepadam odpuścił sobie kontynuowanie rozmowy i do klatki doszliśmy w milczeniu. Długo spoglądałam na swoje trampki zastanawiając się jak mam mu podziękować. Kiedy już zdobyłam się na tę odwagę i podniosłam oczy ujrzałam jak stoi i jakby czeka aż dojdę do siebie. Mimowolnie poleciały mi łzy. Uświadomiłam sobie, że straciłam przyjaciela.. Jak to się mogło stać tak nagle? Powoli do mnie podszedł i delikatnie przytulił. Położyłam głowę na jego klatce i zaczęłam płakać.
-Chciałabym żeby to był sen –wymamrotałam. Bijące od niego ciepło pomagało mi oprzytomnieć choć do trzeźwego stanu było mi daleko. Poczułam, że się unoszę a kiedy otworzyłam oczy spostrzegłam tylko, że jestem wysoko. Kamil wziął mnie na ręce i zaczął wchodzić ze mną po schodach w kierunku moich drzwi wejściowych. Kiedy postawił mnie na nogi klamkę miałam na wyciągnięcie ręki.
-Połóż się spać, bo nie za dobrze się czujesz. Dobranoc – przytulił mnie jeszcze mocniej i odwrócił się.
-Kamil !
-słucham ?
-bluza !
-oddasz mi ją innym razem
-ale zmarzniesz !
-Mam do domu zaledwie minutę. Rosalie dobranoc !
I poszedł.

więc część czwarta skoro zachwalacie piszcie jak wam się podoba ?
Dziękuję oczywiście za wszystkie miłe komentarze/opinie , nie macie pojęcia jak to mnie podnosi na duchu żeby pisać dalej
  • awatar , Julieth . ♥: Poszukuje opowiadania o miłości między chłopakiem a dziewczyną jego przyjaciela, albo odwrotnie między dziewczyną, a chłopakiem jej przyjaciółki ;> *Proszę o pomoc w szukaniu*
  • awatar O n l y. H o p e .: zajebisty blooog.! ;D
  • awatar anyamay: Hej,, jestem filologiem i z przyjemością czytam Twoje opowiadanie. Pozdrawia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Liebster Blog Award otrzymuje się od kogoś z naszej pingerowej społeczności za "dobrze wykonaną robotę". Daje ją się bloggerom o mniejszej ilości obserwujących, aby dany blog stał się bardziej znany i rozpowszechnić go.
Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym, nie możesz nominować osoby, która cię nominowała) oraz zadajesz im 11 pytań.
Zostałam zaproszona do zabawy przez: http://unsatisfiedxpp.pinger.pl/


1.Najbardziej znienawidzony przedmiot szkolny? -Fizyka
2.Największy kompleks?- od to że jestem niska ;o
3.Jesteś tolerancyjny/a? -oczywiście
4.Ulubiona książka? – Trylogia czasu „Czerwień Rubinu”; „Błękit szafiru”; „Zieleń szmaragdu” oraz saga „Zmierzch”
5.Ulubiona piosenka? –hmm.. to się zmienia ale chwilowo Foo fighters Pretender
6.Co byś zrobił/a, gdybyś wiedział, że jutra nie będzie?- powiedziałabym osobom które kocham, że są wspaniałe
7.Ulubiony rodzaj filmów? – akcji <3
8.Twoje zainteresowania? – pisanie, granie na gitarze, treningi krav maga,
9.Jakie cenisz wartości?- miłość, rodzina, przyjaźń, Bóg
10.Jaki typ ludzi nienawidzisz?- fałszywych
11.Ulubiony kolor?-czerwony


Nominuję:

1. http://kromkaa.pinger.pl/
2. http://czikitaa55.pinger.pl/
3. http://lola125.pinger.pl/
4. http://patka131997.pinger.pl/
5. http://modeange.pinger.pl/
6. http://crazy.em.pinger.pl/
7. http://stop-plastic-people.pinger.pl/
8. http://wera11614.pinger.pl/
9. http://iwala0123.pinger.pl/
10. http://przytuuulmnieee.pinger.pl/
11. http://dzelkaaaa.pinger.pl/


PYTANIA:

1.Jakiej muzyki słuchasz ?
2.Co w życiu najbardziej sobie cenisz ?
3.Wolisz miłość czy przyjaźń ?
4.Co byś zrobiła gdybyś wygrała 1 000 000 złotych ?
5.Jakie masz zainteresowania ?
6.Ulubiony sport ?
7.Jesteś optymistką, pesymistką czy realistką ?
8. Jakie cechy cenisz u drugiego człowieka ?
9.Ulubiony znak ?
10. Lubisz bądź chciałabyś być w związku ?
11.Szpilki Or trampki ?
  • awatar Chce żyć a Nie Istnieć.: Odpowiem Tutaj :) 1. Reggae, Rap i Pop ♥ 2. Przyjaciół < 3 3. Przyjaźń ♥ 4. aa nie wiem .xD 5. Music, Music. ♥ 6. Noga lub Kosz ♥ 7. Optymistką :d 8. Musi być śmiały ^^ 9. aa nie wiem Xd 10. chciałabym. 11. Trampki ♥
  • awatar ~ Mιкк - єу . ♥: http://www.facebook.com/pages/Fajne-debilki-na-nogach-szpilki/549009891790731 klikniesz like ? proszę to dla mnie ważne <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Kolejnego dnia z racji, że była sobota siedziałam w domu. Nie chciałam siedzieć bezczynnie więc zebrałam się i zamierzałam pójść na deskę. Zarzuciłam plecak, wzięłam deskę pod pachę i skierowałam się do wyjścia.
-gdzie się wybierasz dziecko ?
-na rampy mamuś
- co ?! oszalałaś ?! Dopiero wyszłaś ze szpitala !
- Nic mi nie jest !
-ale kochanie …
-będę na siebie uważała. Pa !
Wybiegłam z moim szczęśliwym ful capem i wsiadłam do autobusu. Zawsze odreagowywałam jeżdżąc. Kiedy doszłam nawet nie ściągnęłam torby tylko od razu rzuciłam deskę i jazda ! Było w miarę pusto, tylko kilku skejtów więc miałam pole do popisu. Po godzinie jazdy byłam padnięta więc siadłam i napiłam się wody.
-od kiedy to sama jeździsz ? – zza pleców dobiegł mnie znajomy głos
-Joe ! ! – rzuciłam się przyjacielowi w ramiona . –dawno się nie widzieliśmy ! jak studia ?
-Teoretycznie wszystko w porządku, ale czasu mało. Niestety coś za coś. Od tego są te wakacje nie !
-Takie życie. Ale opowiadaj coś ciekawego się wydarzyło ? ….
Przegadalibyśmy tak spokojnie kolejną godzinę, gdyby nie Kamil. Jak tylko go zobaczyłam prawie wpadłam w szał. Ten chłopiec nie wie z kim zaczyna wojnę ! Wszystko się we mnie gotowało, a kiedy do nas podszedł miałam ochotę nawet go pobić.
-Hej Joe!
-Kamil ! kopę lat stary ! – no i normalnie mnie zatkało ..
-Chwila chwila ! .. To wy się znacie ?
-Jasne, że tak. Kamil tak jak my idzie w kierunku wojska, policji i pewnego razu na spotkaniach szkół się poznaliśmy. Jest z innej jednostki.
-no świetnie .. –wymruczałam pod nosem. Teraz dobrą godzinę to oni dyskutowali na temat wojska i planów na przyszłość … Miałam tego dość . przyszłam tu żeby się zrelaksować a tymczasem dostaję do głowy. Wskoczyłam na deskę i skierowałam się do zwróconych w moją stronę par oczu.
-na razie chłopaki muszę lecieć ! –odmachali mi i pogrążyli się w dalszej konwersacji. Myślałam, że to koniec Kamila jakoś się z nim uporam ale mimo mojej woli on jeszcze bardziej wchodził do mojego życia.
Przez kilka kolejnych dni siedziałam w domu. Nie było już z kim gadać . Andżel spotykała się z Patrykiem i zapomniała o Bożym świecie. Joe wszędzie taszczył ze sobą Kamila więc spotkania z nim odpadały pierwszorzędnie. Reszta ekipy z ramp siedziała tylko na parku gdzie bardzo często siedział Kamil co odpadało drugorzędnie . Takim oto sposobem Kamil pozbawił mnie kumpli. Nienawidziłam go jeszcze bardziej. Zdenerwowana wychyliłam głowę przez okno żeby zaczerpnąć świeżego powietrza i ku mojemu nieszczęściu zobaczyłam Joego, Kamila i Patryka. Machali do mnie.. tego jeszcze brakowało , już nawet spokojnie wychylić się z okna nie można !
-Idziesz z nami ?
-Nie , dzięki Joe zostanę w domu
-Chciałbym Ci coś pokazać
-innym razem
-to nie może czekać
-Dajcie mi 5 minut
Pięć minut później stałam na dole. Los mnie nienawidzi – pomyślałam spoglądając w rozbawione oczy Kamila. Ruszyliśmy w stronę głównej ulicy. Miałam tęgą minę ale przynajmniej wtórowało mi milczenie trójcy. Z wściekłością wbijałam wzrok w idącego obok mnie chłopaka o imieniu którego wolałam nie wypowiadać we własnej głowie, bo to mnie drażniło. Kamil. Uh ! ! ! nie da się nie myśleć o tym wstrętnym , podłym … chwila, właściwie gdzie my idziemy ? Maszerowaliśmy już dobre 20 minut a ja nawet nie wiem na jakiej ulicy jesteśmy. Coś mi tu nie grało .

no to część 3 i jak wam się to wgl podoba ?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

II.
-Cześć to ja Rosalie
-Hej, poczekaj zaraz zawołam Andżel
-No cześć Rosalie dotarłaś do domu ?
-Tak... Ja Cię zabiję wiesz !
-ale dlaczego załatwiłam Ci opiekę ! Odprowadził Cię ?
-Uhm, pod sam dom niestety !
-Jak się czujesz ?
- Bez zmian, kręci mi się w głowie i wszystko mnie boli
-powinnaś pójść do lekarza !
-pomyślę o tym jutro. Opowiadaj jak tam się wracało ?!
-Świetnie ! Ma na imię Patryk i jest bardzo zabawny ! Odprowadził mnie pod same drzwi, a na pożegnanie słodko przytulił ! Umówiliśmy się na jutro i wymieniliśmy się numerami telefonu ..!
-Co ?! chwileczkę Andżel Ty chyba nie powiesz mi, że masz zamiar randkować z kolegą mojego wroga ?!
-To nie Twój wróg tylko sąsiad, który bardzo Cię lubi. Ale tak mam zamiar randkować i kto wie co jeszcze z Patrykiem !
-Wiesz co ja nie pójdę do lekarza tylko do psychiatry !
-całkiem niezły pomysł... może w końcu będziesz wiedziała, że istnieje coś takiego jak związek i jest to całkiem normalne !
-Nie chce wiedzieć ! !
-Dlaczego ? Każda dziewczyna już dawno byłaby w niebo wzięta na Twoim miejscu, a Ty co ?!
-Andżel znasz mnie i dobrze wiesz, że nie przepadam za czułymi kontaktami z płcią przeciwną ! Nie czuję żebym była gotowa mieć chłopaka, więc go nie mam ! I nie chcę tego typa w moim życiu, bo wszystko psuje rozumiesz ?!
-Dobrze wiem. W porządku ale pomyśl o tym i podejmij właściwą decyzję Masz już prawie 17 lat kobieto !
-Jasne, do usłyszenia. Dobranoc !
-Trzymaj się, miłych snów !
Byłam trochę zaskoczona ale i czułam się jakbym zgubiła się we własnym świecie. Nie mogłam już myśleć, bo ból nie ustawał więc położyłam się spać. Wiedziałam tylko, że musi zbadać mnie doktor.
Kolejnego potwornego dnia po wizycie u lekarza, dowiedziałam się, że muszę zostać w szpitalu
jeszcze 3 dni. Mój doktor prowadzący stwierdził, że mogło dojść do wstrząsu mózgu czy coś.. Więc przewidziano mi badania na najbliższe dwa dni i jeden obserwacji. Znudzona gapieniem się w sufit leżąc na łóżku szpitalnym zasnęłam. Kiedy się obudziłam w sali był lekki szum. Koło mnie na kawałku łóżka dyskretnie siedziała Andżel, kawałek za nią stał Patryk. Natomiast z drugiej strony stał zapatrzony w okno Kamil. Na sam jego widok zrobiło mi się słabo.
-Co on tu robi ? -zwróciłam się do Andżel
-jak to co ?
-przyszedłem zobaczyć jak się czujesz to źle ?
-tak, bo pogarsza mój stan
-naprawdę ? mam wyjść ?
-Rosalie ! -Andżel miała łzy w oczach jakbym go wręcz terroryzowała, a ja po prostu za nim nie przepadałam
-oho ja chyba idę dalej spać
Zdrzemnęłam się godzinkę, a kiedy się ocknęłam w sali została już tylko znudzona Andżel.
-gdzie Patryk i ...
-wyszli na korytarz
Spojrzałam na małą półkę, która stała po lewej stronie łóżka. W wazonie był bukiet białych róż -moich ulubionych kwiatów.
-ojej są przepiękne !
-Kamil Ci je przyniósł
-serio ?
-tak, a gdy usnęłaś widać było, że chłopak przejął się Twoim negatywnym nastawieniem do niego
-może trochę przesadziłam ale ten klimat szpitala kompletnie zaburza rozum
Obie zaczęłyśmy się śmiać aż do utraty tchu. po chwili bardzo powoli uchyliły się drzwi. Zza nich widoczna była smukła postać Kamila, wsuwał kolejno barki i całe ciało. Dopiero teraz zwróciłam uwagę, że ma szerokie ramiona i wyrobiony, przebijający koszulkę tors.
-jak się czujesz ?
-lepiej, dzięki, że przyszliście. Okropnie mi się tu nudzi
-Andżel dałaś jej jakieś tabletki, że już na mnie nie narzeka ? -trochę to dziwne ale rozbawiło mnie to zdanie Kamila. Wydaje mi się, że za surowo go potraktowałam. Natomiast nie myśl sobie, ja nadal jestem do niego uprzedzona. Niestety jak na niego patrzę to w głowie układa mi się zdanie "piękny- nie z mojego świata"
-Bardzo dziękuję za kwiaty – Tylko się uśmiechnął.
Kiedy mnie wypisywali byłam przeszczęśliwa. Jak spojrzałam na przebijające się słońce to zaparło mi dech w piersiach. Cieszył mnie fakt, że nie muszę spędzić więcej czasu w szpitalu i męczyć się z tym okropnym doświadczeniem. Andżel odprowadziła mnie do domu, ponieważ ‘obawiała się o mój stan’. Głupie gadanie. Z białymi różami w ręku wyglądałam jak zakochana w świecie. Oczywiście Andżelika weszła na kapuczino. Kiedy wkładałam bukiet do dzbanka z wodą czułam na sobie jej wzrok.
-wydajesz się szczęśliwa
-a co mam nie być ? wyszłam ze szpitala cała i zdrowa !
-chodziło mi bardziej o te kwiaty
-fakt, lubię białe róże
-bo są od Kamila ?
-do tego pijesz ! Uważaj bo wyciągnę pałkę policyjną ! Daj mi z nim spokój, nie przepadam za gościem, a ty zachowujesz się jakbyś chciała wcisnąć mi go do serca ..
-kurcze, bo on cię bardzo lubi ! to nie jest byle jaki chłopak !
-Proszę cię ! to, że jest przystojny jeszcze o niczym nie świadczy. To pantoflarz, już ja mam nosa do takich oszustów !
-trochę go jednak znamy
- ha ha ha .. z dużym naciskiem na ‘trochę’ nie uważasz ?
-to go poznaj, a nie odpychaj
-po co ? mam sporo kumpli to mi wystarczy
-jejku czy ja naprawdę zadaję się z tą chłopczycą Rosalie ?
Puściłam jej głupie mamrotanie mimo uszu i tylko przewróciłam oczami.

Skoro wam się podoba, (za co Dziękuję ;*) to macie kolejną część
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 

Prolog
„Głębokie uczucie łatwo ginie” – ktoś tak powiedział, ale nie pamiętam kto. Pewnie ktoś mądry ..


I.
Mieszkał koło mnie chłopak, którego nienawidziłam. Był prześliczny ! Miał krótko ścięte loki, nosił rurki, wyrafinowane skejty i fullcapy. Jego rysy twarzy przyćmiewały księżyc. Zapewne nie rozumiesz teraz dlaczego go nienawidzę ? Otóż właśnie za to, że sprawiał wrażenie cudownego i był w niejednej głowie dziewczyn. Podobał mi się ale nie chciałam się w nim zakochać i potem cierpieć. Pewnego dnia natknęłam się na niego w parku. Oboje wyprowadzaliśmy psa. Zachowywał się dziwnie. Kiedy nasze oczy się spotykały uśmiechał się. W końcu postanowiłam, że wrócę do domu, bo źle się to skończy. Dochodząc do klatki zauważyłam, że zdyszany biegnie tuż za mną. Czego u licha on chciał ?! Przystanął koło mnie, spojrzał spod lokowanej grzywki i prześlicznie się uśmiechnął.
-Jestem Kamil, a Ty ?
-nie zainteresowana !!
Trzasnęłam drzwiami i już mnie nie było. Fuj ! Nie chcę flirtować z tym kwejkowym wybrykiem natury ! Zresztą ostatnie co bym w życiu zrobiła to zakochała się w końcu ! Nie ma mowy o żadnym chłoptasiu ! Ja jedyna dziewczyna, w klasie wojskowej i ten cud chłopiec ?!
W domu przebrałam się w luźniejsze ciuchy i zaczęłam ćwiczyć. Codziennie to robiłam żeby nie wyglądać jak kilogramy tłuszczu. Moja mama twierdzi, że to przyzwyczajenie wojskowe. Kiedy spostrzegłam, że ten cały..Kamil się na mnie gapi byłam wściekła jak osa ! Speszył się gdy zauważył, że go widzę, a ja zaciągnęłam roletę. Miałam go dość !
Kolejnego dnia umówiłam się z przyjaciółką Andżel w parku. Świeciło słońce i wiał ciepły, lekki wiatr. Myśląc o niebieskich migdałach zapatrzyłam się w niebo i trzasnęłam o coś tak, że aż mi się w głowie zakręciło.
-wszystko w porządku ? - nie do wiary to znowu on, Kamil .
-nie ! bo ciągle tu jesteś !
-Przepraszam ale
-Idź sobie, spieszę się ! - przerwałam mu i popędziłam w stronę parku. Czy on nigdy się nie odczepi ?! Szedł za mną i wcale się z tym nie krył. Miałam ochotę go spoliczkować !
-upuściłaś telefon
-Oh ...- było mi trochę głupio, ale i tak byłam wściekła
-wystarczyłoby zwykłe dziękuję
-odczep się !
-O co Ci właściwie chodzi ?
-O to, że mam Cię serdecznie dość ! Teraz wybacz, jestem spóźniona.
Zostawiłam go tam wrytego jak kamień, Miałam nadzieję, że może da sobie spokój. Po rozmowie z Andżeliką ochłonęłam. Choć ona uważała, że jestem idiotką to rozumiała mnie. Dobrze wiedziała, że dla mnie miłość to dokładnie to samo słowo co nienawiść. Nie cierpię tego ! W tym dniu już więcej nie natknęłam się na Kamila lecz to nie znaczy iż to koniec przygody. Dwa dni później gdy wybrałam się do centrum z Andżel, przeżyłam piekło ! mijałyśmy się z nim 10 razy. Spoglądał w moją stronę z dziwnym wyrazem twarzy, a potem szeptał [na pewno o mnie] z kolegą. Po godzinnych przechadzkach, zakupach zdecydowałyśmy, że pojedziemy na rampy. Rozmawiając czekałyśmy na autobus. Wtem zauważyłam, że Kamil też czeka na autobus. Modliłam się żeby nie wsiadł do tego samego co ja i Andżelika. Niestety, stało się, wszyscy załadowali się do nadjeżdżającego 81. Ku mojemu szczęściu Kamil nie zauważył nas. Natomiast ku mojemu nieszczęściu było okropnie ciasno, nie miałyśmy nawet jak rozmawiać. Ledwo trzymałam się rurki, a kiedy zakręcaliśmy nie zdołałam utrzymać równowagi i łomotnęłam w gościa koło mnie.
-Przepraszam
-Nic nie szko..dzi -no i dupa blada. to znowu on ! Miałam ochotę kopnąć go w.. W milczeniu doczekałyśmy naszego przystanku. Ku mojemu rozczarowaniu, pan natręt wysiadł z nami. Szłyśmy na park plotkując o tym gościu, który i tak szedł za nami. Na rampach siedziało kilku naszych kumpli więc miałam deskę ratunkową. Pogadaliśmy, pojeździliśmy aż do wieczora. W końcu musiałam odreagować. Po tłumie ludzi i skrzypiących kółkach bmxów została tylko cisza i nasza czwórka ... Ja, Andżel, Kamil i jego towarzysz. Denerwował mnie już aż do przesady. Kiedy ześlizgiwałam się z jednej z ramp upadłam i uderzyłam głową w rurkę. Bolało jak cholera. Przez chwilę widziałam ciemność, gwiazdy, a potem rysy twarzy Kamila.
-nic Ci nie jest ?
-wszystko w porządku ?
słyszałam niepokojące się głosy. Bolała mnie tylko głowa. Powoli otwierałam oczy i nad sobą widziałam trzy zamazane postacie. Chwilę później w pełni doszłam do siebie.
-nie ma się czym przejmować -stwierdziłam po czym próbując wstać, zachwiałam się. Kamil wsparł mnie i pomógł mi wstać.
-Mimo wszystko lepiej, żebyś nie wracała sama do domu -odezwała się Andżel. Spojrzałam na nią złowrogo, ponieważ jedyną osobą, która mogła mnie odprowadzić był Kamil, bo koło mnie mieszkał.
-ja jadę w drugą stronę -odparł przestraszony kolega Kamila
-w takim razie jedziemy razem -uśmiechnęła się do niego Andżel - a wy razem !
-ale ..
-bez dyskusji !
-ale..
-nie słyszę Cię !- Uparta Andżel wzięła chłoptasia pod rękę zostawiając mnie na pastwę losu.
-cóż, chyba nie masz wyboru - Kamil nadstawił się bym oparła się o niego lecz nie skorzystałam i zdenerwowana chwiejnym krokiem ruszyłam w stronę przystanku. Nie zaszłam daleko i musiałam się o coś oprzeć. Pan natręt podleciał migusiem i przytrzymał mnie. Nie chętnie na łasce Kamila powoli doszłam do przystanku. Usiadłam na ławce i nie spoglądając na niego, głęboko oddychałam ze zmęczenia.
-Może powinnaś pójść do lekarza ?
-Przejdzie mi !
- zawsze jesteś taka uparta ? - puściłam to pytanie mimo uszu i resztę drogi spędziliśmy w milczeniu. W autobusie już nawet nie śmiałam zwracać uwagi na jego towarzystwo. On z troską spoglądał na mnie co chwilę więc denerwował mnie jeszcze bardziej. Kiedy wysiedliśmy zamiast mnie podeprzeć wziął mnie na ręce.
-co Ty wyprawiasz ?
-nie pozwolę żebyś się męczyła więc zaniosę Cię do domu - chciałam zacząć po nim krzyczeć ale widząc jego minę przestraszonego dziecka mimowolnie na mojej twarzy pojawił się uśmiech. On bał się mojej reakcji. Zaczęliśmy się śmiać. Byłam tak zmęczona, że oparłam głowę o jego barki i zamknęłam oczy. Po chwili pod moim blokiem Kamil postawił mnie na ziemi. Spojrzałam na niego z zimną krwią
-Dziękuję Ci
-Do usług
-Nie myśl sobie za dużo ! Ja nadal Cię nienawidzę !
Zaczął się śmiać, lecz ja odwróciłam się, trzasnęłam drzwiami i miałam zamiar wejść do domu, ale wróciłam. On dalej tam stał uśmiechnięty z założonymi rękoma jakby na mnie czekał.
-mam na imię Rosalie...
Odwróciłam się z wrażeniem iż się skompromitowałam i wróciłam do domu. Położyłam się w swoim pokoju, bo wszystko mnie bolało. Po tym tragicznym dniu miałam ochotę zapaść się pod ziemię. Złość i ból przeważały we mnie zdecydowanie. Miałam mieszane uczucia i kręciło mi się w głowie. Postanowiłam więc wziąć się w garść i zadzwonić do Andżel, Czekała mnie jednak mało miła niespodzianka.

Więc zaczęłam coś pisać i jeżeli się podoba to mogę wrzucać tu kolejne części, co wy na to ? jak to oceniacie ?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Siedzieliśmy wszyscy na hustwce . Było bardzo ciemno. Świetnie się bawiliśmy lecz musiałam już iść. byłam juz na jakimś zaułku i wtedy dogonił mnie Edward. Nie wiedziałam dlaczego za mną wogule poszedł . Stanął tak blisko mnie że byłam bliżej w tedy ze ściana niż kiedykolwiek z własną poduszką. Po chwili nasze usta stały się dosłownie jednością. Bardzo długo to trwało. Jestem przekonana że moglibyśmy się udusić z braku tlenu. odbywało się to z takim napięciem i podnieceniem jakim nigdy sobie nie wyobrażałam. Obejmował mnie a ja jego. Jego ręce wędrowały po mnie od tali do twarzy. Tak na mnie napierał że się wygięłam w łuk więc z trudem odczepił się na chwile od mych ust, postawił mnie pod murem i przyciągnął do siebie znowu. Moja jedna ręka spoczywała na jego plecach a właściwie barku a drugą ujmowałam jego twarz. Cały czas mnie do siebie przyciągał, a byłam już bardzo blisko, wręcz na nim. Byliśmy jednością ! To wszystko działo się tak wolno że miałam wrażenie iż całujemy się tak z godzinę. Oderwałam się od niego i spojrzałam na jego minę. Nie byliśmy parą ani nawet bliższymi przyjaciółmi więc zdziwiło mnie to zachowanie choć nie omieszkam było mi całkiem przyjemnie jak zawsze w jego obecności zresztą. Widząc moje niezrozumienie i jak zawsze twarz oblaną rumieńcem uśmiechnął się łobuzersko. Kochałam ten uśmiech ! świat mi zawirował. Znów przyciągnął mnie do siebie i bawiąc się moimi włosami wtulił się w moje ramiona. -co ty do cholery robisz ?-udało mi się wreszcie wydukać. Spojrzał mi głęboko w oczy, zrobił minę jakbym miała urojenia i znów próbował mnie pocałować. O nie ,pomyślałam. Dużo mnie kosztowało by go odepchnąć. –hej! Co jest? –kobieto czy tobie trzeba wszystko wyjaśniać ? zamknij oczy i wyraź swoje uczucia Bello. –Nonszalancko się uśmiechnął, prychnął widząc moją zmieszaną minę i chwycił mnie za nadgarstki. Skoro tak to zobaczymy, myślałam. Ponownie zaczęliśmy się całować, mimo iż to mało możliwe ale jeszcze bardziej namiętnie niż wcześniej. Po chwili przerwał i powiedział –dość tego !- wziął mnie zwinnym ruchem na ręce i zaniósł do pobliskiego auta. Wsadzając mnie na siedzenie, sam siadł za kierownicą. –ja mam nogi !- zaprotestowałam wzburzona- kobieto nosze cię i jeszcze ci źle ?- Zbił mnie z tropu swą mądrością i musiałam zrobić głupią minę bo momentalnie wybuchnął śmiechem – no co ?!- spytałam obrażona –przepraszam ale gdybyś siebie widziała..- i musiał zatkać sobie usta by nie wybuchnąć ponownie. Spojrzałam na niego spode łba więc ruszył.- przepraszam Bello, jesteś zła ? –żebym jeszcze potrafiła.- mimowolnie się uśmiechnęłam wiec Edward od razu się rozchmurzył co również mi poprawiło humor.
  • awatar Izaaaa<<3: Fajne bloogi , i dziękuję za kom . do mojego << 3
  • awatar BigDay90: Hej:) Prowadzę bloga na którym sprzedaję ubrania. Mam też swoje konto na stronie szafa.pl ,gdzie jestem sprzedawcą zweryfikowanym. Zapraszam Cię na mojego bloga,może jakiś ciuszek Cię zainteresuję. Ceny są niskie+mogę je obniżyć:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dla mojego wampirka ♥

Bądź jak yin, będę yang,
Dopełniając się wzorowo.

Ty niczym szum, ja zostanę liśćmi,
Pomagając sobie nawzajem.

Ty narządem, ja organizmem,
Tworząc całość.

Ty gitara, ja będę dźwiękami,
Komponując piękno.

Musimy pasować jak puzzle,
bo bez yin nie ma yang.
Zapamiętaj.
 

 
Wracała wcześniej do domu koło wynajmowanej sali nad jeziorem, bo wiedziała, że dzisiaj będzie studniówka jakichś maturzystów. Uwielbiała patrzeć jak mnóstwo zakochanych par tańczyło poloneza. Sama kochała tańczyć i często to robiła na molo. Przeglądając się w tafli jeziora ułożyła włosy i najnormalniej w świecie weszła na salę. Wszyscy już ją tam znali dlatego nic jej nie groziło. Przechodząc koło kuchni wyszczerzyła zęby do kucharki, z którą uwielbiała gawędzić. Rzuciła jej cukierka przez okienko w ramach takiej wymiany mogła oglądać przyjęcia i jeść do syta. Wystrój sali był oszałamiający. Oparła się o próg i przyglądała się tańcom. W pewnym momencie dostrzegła znajomą twarz. O nie. To był on, że też nie pomyślała, że akurat w tym roku ma studniówkę. Mogła sobie odpuścić ale całkiem o tym zapomniała. Tańczył ze swoją dziewczyną, którą wybrał zamiast jej kilka miesięcy temu. Niestety do tej pory nie potrafiła o nim zapomnieć. Już miała zmierzać w kierunku drzwi kiedy ich spojrzenia się spotkały. Nie potrafiła wyczytać co malowało się na jego twarzy. Z pewnością nic dobrego.Przez chwilę powstrzymując łzy i nienawiść patrzyła osłupiała na ich splecione ręce i bliskie sobie ciała. Wkrótce emocje wzięły górę i wybiegła jak najszybciej potrafiła. Próbowała oddychać jakby po minucie pod wodą nie umiała złapać powietrza. Kręciło jej się w głowie. Uhh, gdyby tylko pomyślała wcześniej, że może go tu spotkać nigdy by nie przyszła. Zabawił się jej uczuciami i zrobił z niej głupią. Nie potrafiła już spoglądać mu w oczy. Kiedy tak próbowała dojść do siebie poczuła jak ktoś łapie ją za rękę. Machinalnie się odwróciła i kiedy go spostrzegła rozbawionego wyrwała się jak najprędzej. Tylko nie to. Nie zamierzała z nim rozmawiać. Czyżby wyszedł się przewietrzyć czy specjalnie znów ją upokorzyć dla zabawy ? Była wystraszona i nie miała pojęcia co zrobić. Czuła się jakby na chwilę ktoś odpiął jej mózg.
-dlaczego przyszłaś ?
-często tu bywam. -wydukała- gdybym wiedziała, że tu będziesz nigdy bym nie przyszła -dodała pośpiesznie. Uśmiech z jego twarzy zniknął. Za to zauważyła.. żal ? strach ? poczucie winy ? nie, to niemożliwe.
-między nami..
-wiem ! wszystko skończone powtarzałeś mi to setki razy na Boga dobrze o tym wiem ! - wtrąciła mu się w słowo i dygocząc robiła kroki w tył, jak najdalej niego. Przez chwilę nie wiedział co powiedzieć i zza jego pleców wyłoniła się ona. Wredna, podstępna .. jego dziewczyna. Uśmiechała się złośliwie ale w pewnym momencie jakby wpadła w furię i zaczęła wykrzykiwać
-dziwka ! co sobie myślałaś przychodząc tu ?! zostaw go w spokoju ! on jest mój ! zawsze był szmato ! ostrzegałam cię !
Nie chcąc wysłuchiwać więcej tej okropnej lafiryndy obróciła się na pięcie i czym prędzej pobiegła za druga stronę budynku. Wbiegła po molo płacząc. Nienawidziła ich oboje ! Przysiadła na samym brzegu. Spoglądała w swoje rozmazane odbicie. Przejechała palcami po wodzie i nagle naszła ją myśl wskoczenia do niej. W końcu nie umiała pływać. Zaczęła szlochać. Jeszcze nigdy w życiu nie czuła się tak źle. Jak ktoś kogo się kocha może być wobec nas aż tak okrutny ? Przecież zrozumiała, że on jej nie kocha, a to już było wystarczające cierpienie. Wobec niego była zupełnie bezsilna, nie wiedziała co począć zupełnie jak dziecko. Wtem usłyszała za sobą kroki. Prędko się podniosła i spostrzegła że stoi od niego zaledwie 10 centymetrów. Serce chyba przestało jej bić. Jak cofnęła się do tyłu poczuła, że stoi na krawędzi mola. Jeszcze jeden krok i po wszystkim-pomyślała.
-posłuchaj przepraszam za nią to nie miało być tak..
-daruj sobie proszę ja wszystko rozumiem wiem nie mam zamiaru nic robić z Twoją decyzją
- daj mi dokończyć ja Cie po prostu nie..
-nawidzisz wiem ! Błagam odejdź ! -znów mu przerwała i spojrzała za siebie stawiając jedną nogę po za molem. Lecz kiedy zorientował się co chce zrobić w porę chwycił ją w talii i odciągnął jak najdalej krawędzi. Serce waliło im jak młotem czuła to w każdej części swojego ciała. Pluła sobie w twarz , że też szybciej nie zrobiła drugiego kroku w tył. Zdziwiła się jednak kiedy poczuła, że on mocniej ją do siebie przyciska. Mimowolnie odwzajemniła uścisk. Nawet nie zdawała sobie sprawy jak bardzo tego potrzebowała. Kiedy podniosła wzrok zauważyła, że lecą mu łzy. Spojrzała na niego pytającym wzrokiem.
-nie nienawidzę Cię tylko nie potrafię zapomnieć i właśnie uświadomiłem sobie, że ...- nie skończył, ponieważ przywarł swoje usta do moich. Tak bardzo jej tego brakowało, że pocałunek trwał chyba wieczność. Usłyszeli za sobą czyjeś chrząknięcie lecz dopiero po chwili odsunęli się od siebie. Jego oszołomiona dziewczyna wyglądała jakby miała ich zaraz rozszarpać. On się tym zbytnio nie przejął i zbagatelizował jej obecność. Spojrzał jej głęboko w oczy i znowu się przysunął.
-wybacz mi choćbym miał błagać Cię na kolanach. Nigdy nie chciałem Cię skrzywdzić. Popełniłem ogromny błąd ale chcę to teraz naprawić bo.. bo cię kocham ! kiedy miałaś zamiar skoczyć zdałem sobie z tego sprawę. Już dawno miałem podobne wrażenie ale.. niektóre osoby potrafią owinąć sobie ludzi wokół palca. -odwrócił się w w stronę zaskoczonej dziewczyny i dał jej do zrozumienia, że ma iść precz i tak tez było. Nic nie mówiąc zło wcielone w te dziewczę się oddaliło. Poleciały jej łzy. Nie wiedziała co ma powiedzieć. Wyszeptała ciche 'wybaczam' i 'kocham cie'. Znów połączyli się w pocałunku.
 

 
Upewniając się, że ciepło się ubrała wybiegła z domu i podążyła drogą, którą zawsze do niej przychodził. Na wszelki wypadek jeszcze raz spróbowała dodzwonić się na jego komórkę. Nic. Brak sygnału. W głowie miała najgorsze myśli. Było ciemno, a w okolicach parku o tej porze w krzakach czaiło się wiele nieciekawych zagrożeń. Próbowała sobie wmówić że nic mu nie jest i na pewno tylko się spóźnił a komórka mu się po prostu wyładowała. Mimo wszystko musiała go szukać nie mogła siedzieć bezczynnie w domu. Wszędzie był śnieg sięgający za kostki więc bardzo ciężko jej się szło. rozglądała się i co jakiś czas wykrzykiwała jego imię. W tych egipskich ciemnościach nawet zwierzę widzi gorzej. Wtem usłyszała za sobą trzask gałęzi. Znieruchomiała i jak najciszej mogła odwróciła się w tamta stronę. Serce waliło jej jak młotem. Kiedy wytężyła wzrok ujrzała tylko ptaka, który hałasował przechadzając się wte i we wte. Szukała dalej. Nigdzie ani jego śladu ani żywej duszy. Nie przeszkadzały jej niebezpieczeństwa, z którymi mogłaby się spotkać. Chwilowo liczył się dla niej tylko on, musiała go znaleźć. Zawsze przychodził na czas a jak miałby się spóźnić zadzwoniłby lub dał znać w jakikolwiek inny sposób. Dobrze o tym wiedziała. Przyśpieszyła i zaczęła głośniej wywoływać jego imię przy czym uważnie się rozglądała. W pewnym momencie zaczęła biec, a jej głos zamienił się w drganie strun. Po policzkach zaczęły spływać jej łzy rozpaczy. Stanęła, już dalej nie mogła. Miała wrażenie że z każdym krokiem jej serce jest coraz słabsze. Nagle usłyszała krzyk. Straszny wrzask. Jego wrzask. puls chwilowo jej się zatrzymał a serce omal nie wyskoczyło z piersi. Krzyczał. Nie wiedziała skąd dobiega jego głos. Łzy zaszkliły jej oczy tak, że musiała je co chwilę przecierać aby cokolwiek widzieć. Wrzask się nasilał a ona biegała od drzewa do drzewa nie wiedząc cóż ma począć. Miała wrażenie, że krzyki dochodzą z każdej strony. W pewnym momencie upadła. Zalana łzami leżała i wrzeszczała jego imię. Nie miała siły się podnieść ani nawet przetrzeć łez. Kiedy nagle się obudziła. Otworzyła oczy i rozejrzała się po własnym pokoju. Przyjemne ciepło bijące od jego torsu sprawiło, że poleciały jej łzy. Kamień spadł jej z serca kiedy zorientowała się, że to był tylko zły sen. Wtuliła się w niego i pomyślała w duszy, że nigdy nie da mu odejść.
 

 
Tak łatwo przychodzi Ci wyśmiewać wiarę.. lecz spójrz prawdzie w oczy Ty również wierzysz, że istnieje tam ktoś wyżej.

Gdy masz wrażenie, że Bóg Cię opuścił zadaj sobie pytanie "Dzięki czemu jeszcze żyjesz?"

Bóg jest jak wzorowy uczeń, wie i potrafi wszystko lecz czeka na ruchy słabszych by czegoś się nauczyli.

Mówiąc iż nie podoba Ci się scenariusz własnego życia unieszczęśliwiasz Boga- reżysera, który całe życie spogląda na takich jak Ty z myślą, że któryś w końcu zechce wręczyć mu nobla.

Nigdy nie licz na coś co Bóg uważa za nieistotne, bo to tak jakby ktoś robił Ci przyjęcie niespodziankę, a Ty się obrażasz, że Ci nie powiedział.

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Coś bije... coś puka.. ktoś woła !.. ktoś szuka ..
drogi.
Moje oczy z utęsknieniem szukają wzroku Twego
by utopić się w nich na dobór mego .
Coś cichnie.. coś słabnie..
Tylko nie mów mi, że jesteśmy na dnie ..
Gdzie gaśnie promyk miłości, promyk nadziei !
W środku tego kręgu nic już nie zmienisz.
Ale co to.. Światło ! Jasność !
Raz urocza, skromna, ładna jak ślubna suknia,
raz czarna i mroczna jak złego anioła włócznia.
Wzrasta szum... Gaśnie pożar nadziei.
Słowa brzmieniem nadzwyczajnym nie z tej ziemi
Ktoś potrzebuje, coś błyska !

Spójrz, jak los Cię zgubił
Co tracisz idąc na przód tylnym krokiem.
 

 
Widzę Cię i świat się zatrzymuje. Coś w sercu boli, coś kuje.
W każdym uśmiechu Ciebie pokazuję, w każdym spojrzeniu Ciebie pojmuję.
Więc gdy samotna łza po mym policzku płynie, spójrz zobaczysz swe odbicie.
Rutynowo gdy nasz wzrok się spotyka, moje serce szybciej bije niż zegar tyka.
Mdleję gdy stoisz koło mnie, budzę się by żyć ponownie by w oczy z miłością Ci spojrzeć i powiedzieć iż należysz tylko do mnie.
 

 
NIEDOJRZAŁA MIŁOŚĆ

Pusta ławka, szum drzew i kwiaty.
Czyż nie miłość zasiadała tu przed laty ?
Promieniste szczęście z lazurową sukienką,
Wypatrywało zaufania przez maleńkie okienko.]
I tak nawzajem na swe oczy spoglądali,
Aż się stało, że się w sobie pozakochiwali.
Do szczęścia pukał ból i wyganiał zaufanie,
A wszystko niby to na Boga zawołanie !
Tak przez kłótnie, kłamstwa, bzdury
Ten krajobraz jest ponury.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Była zimna noc. Wyszłam się przewietrzyć razem z psem. Kiedy weszłam w zwężającą się ścieżkę miałam wrażenie, że ktoś za mną idzie. Przystanęłam i poczułam lodowate ręce na mojej talii. Serce biło mi jak szalone. Byłam bliska omdlenia. Wyrwałam się oprawcy i odwróciłam.
-Matko to Ty Edward ! Przestraszyłeś mnie ! !
-Przepraszam, Niechciałem naprawdę. Wybacz !
Zrobił minę niemowlaka błagającego o uniknięcie kary. Dobrze wiedział, że mam do niego słabość.
-Dobrze już w porządku.
Łobuzersko się uśmiechnął, potrząsnął włosami i dał mi słodkiego buziaka. Straciłam zmysły i nawet nie zauważyłam kiedy smycz wyślizgnęła mi się z ręki. Zerwałam się biegiem w stronę gdzie dochodziło szczekanie mojego psa. Edward wybiegł naprzód. Po chwili nie słyszałam szczekania i straciłam Edwarda z oczu. Jakby tego było mało nie miałam bladego pojęcia na jakiej ulicy jestem. Ciemność była wszędzie. Przestraszona stanęłam i czekałam jakby na cud. Sekundy dłużyły się w nieskończoność. Nie wytrzymałam i zaczęłam iść przed siebie aż w końcu ujrzałam sylwetkę mężczyzny prowadzącego psa. To był Edward.
-Oto zguba – zawołał triumfalnie
-Prawie dostałam zawału !
-nie ma za co .
-Dziękuję .
Jego melancholijne spojrzenie sprawiło że mój grymas zszedł mi szybciej z twarzy niż o tym pomyślałam . Spojrzałam mu prosto w oczy a on mocno mnie objął
-cała drżysz, zimno ci ? –wyszeptał
-może troszeczkę –lekko mnie uniósł i jeszcze bardziej przytulił. Czułam, że jest mój i tylko mój.
-cieplej ? –spytał, a ja zamknęłam oczy i tylko się uśmiechnęłam. Odebrał to jako odpowiedź twierdzącą. Przyglądał mi się chwilę, a potem nasze usta się połączyły. Nigdy nie czułam się tak szczęśliwa jak w tamtej chwili. Całował mnie tak jakby chciał mi pokazać, że nikt inny nie ma prawa tego robić. W tamtym momencie gdy spojrzał na mnie kochającym wzrokiem, zrozumiałam, że oboje pragniemy tego samego. Siebie. Wziął mnie za rękę i odprowadził w milczeniu do domu. Co chwilę spoglądał co robię. Kiedy nasz wzrok się spotkał oboje dobrze wiedzieliśmy, że mamy na myśli to samo. Pragnęłam znów znaleźć się w jego objęciach, a on móc zagwarantować mi to czego potrzebuję. Kiedy doszliśmy do domu dał mi buziaka i podarował swój najpiękniejszy uśmiech. Odwróciłam się bu iść lecz on złapał mnie za nadgarstki i przytulił tak jakby robił to ostatni raz w życiu. Pocałował mnie i wyszeptał
-Dobranoc, żebym Ci się przyśnił
Łobuzersko się uśmiechnął. Wtedy przytuliłam go mocniej , posłałam mu pożegnalny uśmiech i weszłam do domu. Ściągnęłam buty i poczułam wibrację w kieszeni. Natychmiast wyjęłam telefon i; otworzyłam wiadomość :
„Miałaś tylko wrócić bezpiecznie do domu po schodach, a Ty wciąż siedzisz w mojej głowie ;* Wiesz co nie wychodź stamtąd. Twój Edward”
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Spojrzawszy na niebo
Przejrzyj się w kroplach deszczu
Zauważasz w nich swoje łzy
Deptasz po kałuży wspomnień.
Nic Cię tak nie martwi jak brak promieni nadziei
Szukasz pomiędzy chmurami swego szczęścia
Nie wiedząc że wiatr wieje w przeciwnym kierunku.

Nie spojrzawszy na niebo
Widzisz blizny natury
Nie czujesz własnego potopu uczuć
W skrzywdzonych przez gapiów oczach widzisz
Widzisz ukryte słońce
Nie słyszysz burzy
Znalazłeś schronienie.

Nie zachowuj się jak głupiec
Jak wiatr pędzący tam gdzie go poniesie
Spróbuj rysować promienie tam gdzie ich nie ma
Znajdziesz w końcu wspólne niebo
na którym świeci jedno słońce
twoje słońce.
Wasze słońce.
  • awatar Gość: What's the last date I can post this to to arrive in time for Christmas? http://cooncert.com/cell-phone-spy-free-hdc-hero/ best cell phone spy ware Who is the PIC and what are their responsibilities?
  • awatar Gość: What's the last date I can post this to to arrive in time for Christmas? http://cooncert.com/cell-phone-spy-free-hdc-hero/ best cell phone spy ware Who is the PIC and what are their responsibilities?
  • awatar Gość: We need someone with experience http://cooncert.com/android-spy-camera-free/ iphone spy camera hack The problem here can be ascertained by reference to the prescriber, Sector Services (0800 243 666)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (500) ›
 

 
Kiedy wstałem rano, przez chwilę nie mogłem sobie przypomnieć co dziś za dzień. Dopiero podnosząc się zauważyłem mnóstwo śniegu za oknem i kolorowe lampki sąsiadów. No tak, dzisiaj już Wigilia. Spojrzawszy na zegarek stwierdziłem, że jeszcze chwile jednak polerze bo mama od razu zagoni mnie do roboty. Gapiłem się w sufit i myślałem co ciekawego dziś się wydarzy w końcu to jeden z ważniejszych dni w roku. Niestety wokół mnie ostatnio jak już się coś działo to nie na moja korzyść. Zastanawiałem się czy mama zapakuje mi pod choinkę tą płytę o którą ją prosiłem miesiąc temu.
-Michał ! Wstawaj już, pomógłbyś mi trochę !
-za chwilę przyjdę
-natychmiast masz się tu stawić, już 12 ! – No to sobie długo nie poleżałem. Pewnie i tak będę się obijał. Co za różnica ? Jak coś zrobię to i tak tego nie zauważy. Leniwie podniosłem się z łóżka, narzuciłem koszulkę, spodenki i poszedłem zobaczyć co muszę zrobić. Nawet nie zauważyłem jak wybiła godzina 18 i musieliśmy siadać do wigilijnej kolacji. Poskładaliśmy sobie życzenia najedliśmy się do syta i zaczęliśmy otwierać prezenty. Co roku każdy dostaje jeden prezent o którym marzy cały rok. Tak jak myślałem rodzice się postarali i kupili mi płytę której nie umiałem nigdzie znaleźć a brakowała mi do kolekcji. Ucieszyłem się ale kiedy tata podał mi drugi pakunek lekko się zdziwiłem.
-tato pomyłka ja już dostałem prezent
-ale w tym roku dostałeś dwa
-dlaczego ?
-to nie jest prezent od nas a przecież go nie wyrzucę
Zdziwiony wolałem już nie zadawać pytań tylko rozwinąłem malusieńki papierek. Zamarłem. Wpatrywałem się w idealnie rzeźbioną kostkę gitarową która leżała na mojej dłoni. Od 6 lat nie potrafiłem jej zdobyć. Wiedzieli o tym tylko moi rodzice i … Julka .
-ja..jakim cucudem to się tu znalazło ?
-poprosiła mnie żebym położyła to pod choinką nic ci nie mówiąc. To dobra dziewczyna więc jej posłuchałam. Zawsze chciałeś mieć te kostkę.
Z Julką rozstałem się 2 miesiące temu i nie sądziłem, że dotrzyma obietnicy. Powtarzała mi, że ona dopilnuje żebym w te święta ją dostał. W życiu bym nie pomyślał, że po tym co jej zrobiłem jeszcze da mi tak cenny prezent.
-mamo ja nie mogę tego od niej przyjąć
-dlaczego synku ?
-rozstaliśmy się z mojej winy
-jak to ? mówiłeś że po prostu uczucie miedzy wami wygasło
-nie chciałem wyjść na głupca
Teraz to zrobiłeś –pomyślałem sam o sobie. Mama spuściła głowę i na moment przymknęła powieki. Gdybym tej jednej nocy się nie upił i nie zaczął całować się z jakąś lafiryndą może wszystko byłoby dobrze. Nadal ją kocham mimo że powiedziałem jej później tyle przykrych rzeczy kiedy nie chciała mnie słuchać. Teraz jej się nie dziwię. Sam bym siebie wolał nie słuchać. To cud, że ktoś taki jak ona mnie kochała. Widziałem cierpienie w jej oczach kiedy przechodziła koło mnie w szkole. Czasami gdy zauważyłem jej opuchnięte oczy sam chciałem zacząć płakać. Miałem ostatnio ochotę do niej podejść i po prostu ją przytulić ale wiedziałem że sprawie jej tylko nieprzyjemność. Odkąd ja poznałem nienawidziłem kiedy smutek gościł na jej twarzy. Zaczęło mi się robić głupio, że ja nic jej nie dałem. Przez resztę wieczoru siedziałem przybity obracając w palcach delikatną jak Julka kostkę. Dobiła 23 i czas był zbierać się na pasterkę. Nie chciałem iść ale mama uparła się że raz w roku odwiedziłbym kościół. Rodzice usiedli w bocznych ławkach a ja stałem i kołysałem się z nudów z boku na bok. Msza się zaczęła i wszyscy śpiewali kolędy. Nastała chwila w której większość osób idzie do spowiedzi. Stanąłem z boku aby nie tamować kolejki. Wtem zauważyłem że stoi koło mnie starszy mężczyzna i mi się przygląda.
-a ty nie idziesz do spowiedzi młody człowieku ?
-rzadko chodzę do kościoła –przyznałem się
-to tym bardziej powinieneś za to przeprosić
-co mi to da ?
-jego zbawienie –miałem zadać kolejne identyczne pytanie ale po chwili zastanowienia ustawiłem się w kolejce a staruszek za mną.
-pamiętaj że modląc się dzisiaj możesz go poprosić o co chcesz nawet o rzecz która będzie korzystna tylko dla Ciebie jeśli będziesz szczery
Wychodząc z konfesjonału czułem się dziwnie i zarazem dobrze. Dawno się nie spowiadałem. Przypomniały mi się słowa dziwnego starca i przyklęknąłem. Zamknąwszy oczy zacząłem Myślec o tym, że chciałbym odzyskać Julkę. Kiedy msza dobiegła końca pośpiesznie wyszedłem z kościoła aby potem nie stać w tłumie. Spojrzałem na krzyż myśląc o Julce. Wtem obróciwszy się w stronę bocznych drzwi zauważyłem ją w tłumie ludzi. Zacząłem biec w jej stronę i przeciskać się przez ludzi. Niestety nie potrafiłem jej znaleźć . Miałem ochotę zacząć krzyczeć. Stanąwszy na schodku spostrzegłem, że idzie koło bramy. Krzyknąłem jej imię a ona obróciła się lecz nie widziała kto ją woła więc poszła dalej. Nigdy bym nie przypuścił, że potrafię aż tak szybko biegać. W mgnieniu oka znalazłem się tuz za nią. Teraz stać mnie było tylko na szept
-Julka –kiedy się obróciła wyglądała na przestraszoną.
-cześć –wymamrotała. Jej koleżanka zaczęła szarpać ją za rękaw aby już szła ale ona patrzyła mi głęboko w oczy. Nie wiedziałem czemu dopóki nie uświadomiłem sobie, że lecą mi łzy. Otarłem je ręką i zacząłem mówić na tyle wyraźnie na ile mogłem.
-posłuchaj chciałbym Cię przeprosić za wszystko. Serce mnie ściska jak sobie pomyśle, że przeze mnie cierpiałaś. . . chce to znaczy był bym szczęśliwy... – nie potrafiłem się wysłowić kiedy patrzyłem w jej cudowne oczy- nie będę oczekiwał nic od Ciebie ale bardzo chciałbym żebyś mi wybaczyła
-to trudne
-wiem, jest mi wstyd za samego siebie, ale jest gwiazdka a moje jedyne marzenie to właśnie Twoje wybaczenie. Błagam Cię Julka wybacz mi. Nigdy nie kochałem kogoś tak bardzo jak Ciebie i chyba już nie pokocham bo w końcu mam 19 lat a Ty jesteś moja pierwszą miłością. –rozpędziłem się tak, że nie wiem czy mnie zrozumiała. Dostałem nagle lawiny słów i chciałem zrobić wszystko żeby ją odzyskać ale wątpiłem w to, że po tym wszystkim będzie w stanie to zrobić.
-Wybaczę Ci Michał dlatego, że jesteś szczery
-Jejku dziękuję kochana ! –przytuliłem ją najmocniej jak potrafiłem. Niestety zorientowałem się, że to było nie na miejscu i szybko się odsunąłem. – przepraszam nie powinienem ! przepraszam … - spuściłem głowę i znowu miałem ochotę płakać. Koleżanka zaczęła coś do niej szeptać, a ja tylko wymamrotałem –kocham Cię, tak mi głupio…
-dlaczego ? –zapytała znienacka. Myślałem, że już mnie nie słucha. Spojrzałem na nią, wyglądała jakby coś się u niej zmieniło.
-głupio mi bo dostałem od Ciebie dziś dwa najwspanialsze prezenty w życiu, a nie mogę Ci się odwdzięczyć mimo że bym bardzo chciał
-czym się odwdzięczyć ?
-wiem, że nic nie jest w stanie sprostać Twoim prezentom ale gdybyś tylko zechciała przyjąć moje serce i mnie to właśnie bym Ci dał już na zawsze - po chwili milczenia spostrzegłem w jej oczach małe kropelki łez. Szybko przetarłem je opuszkami palców. Wtem ona wtuliła się we mnie więc odwzajemniłem uścisk. Kiedy się odsunęła nie wierzyłem, że na pewno dobrze słyszę.
-Kocham Cię Michał i z chęcią przyjmę Twój cudowny prezent – nagle moje usta znalazły się na jej wargach. Dopiero teraz poczułem jak bardzo było mi jej brak. Na szczęście odzyskałem ją. To były moje najlepsze święta odkąd pamiętam. Spojrzałem ponownie w stronę krzyża i szeroko się uśmiechnąłem. W duchu powiedziałem ‘dziękuję’.
 

 
Leżąc na łóżku gapiłam się w sufit. Myślałam czy można jakoś obejść moje uczucia i wmówić samej sobie, że to tylko przyjaźń. Często to robiłam. Byłam okropnie śpiąca ale moje myśli i strategie jak tu wyciągnąć go sobie z serca nie dawały mi spać do rana. Złapałam za telefon i napisałam do przyjaciółki
>za 10 minut koło fontanny ?
>jest 7.00 rano !
>nie mogę Spać !
>znowu ?
>on
>ok. za 10 minut
Ubrałam szybko pierwsze rzeczy z przodu półki i po cichu wykradłam się z domu. Siostra i rodzice jeszcze spali. Obie punktualnie doszłyśmy na czas.
-kup sobie tabletki na bezsenność
-raczej na niego
-słuchaj albo mu to powiedz albo zapomnij o nim
-ani jedno ani drugie
-dlaczego ?
- raz- jak mu powiem to mnie wyśmieje albo zniszczę naszą przyjaźń. Dwa- zapomnieć nie potrafię
-dziewczyno prawie codziennie wychodzę z Toba na dwór w nocy albo nad ranem .. a są wakacje. Robię to żeby Cie wspierać a Ty mnie nie słuchasz ?!
-oj no wiem Kocham Cię ale ..
-dlaczego tak łatwo nie przychodzi Ci powiedzieć mu, że go kochasz ?
-boję się jego reakcji
-zupełnie nie potrzebnie
-dlaczego ?
-bo stoi za Toba i się uśmiecha –w pierwszej chwili miałam nadzieje, że się ze mnie nabija ale po chwili poczułam za sobą bijące od niego ciepło – to ja lecę się w końcu wyspać, na razie ! – powoli, naprawdę powoli zaczęłam się obracać. Jak długo nam się przysłuchiwał –rozpaczałam. Miałam ochotę się zabić, teraz, zaraz. Kiedy spojrzałam na jego twarz ujrzałam pocieszenie i radość. Chwileczkę, to może jednak nie jest tak źle ?
-jak mogłaś pomyśleć, że Cię wyśmieje ? – czyli słyszał dostatecznie dużo. Niech to szlag. Zrobił minę zawiedzionego niemowlaka. Był przy tym taki słodki. Nie potrafiłam mu odpowiedzieć więc milczałam. Jego wzrok stawał się coraz bardziej natarczywy. Miałam wrażenie, że to złość maluje się w tej chwili na jego twarzy.
-ja..
-trzeba mi było po prostu powiedzieć. Ja jak kretyn powtarzałem Ci o łączącej nas przyjaźni ..
-nie chciałam tego zniszczyć
-uważasz, że niszczysz nasza przyjaźń mówiąc mi o swoich uczuciach ? To te kłamstwo bardziej to niszczy.. zawsze wszystko sobie mówiliśmy.. od lat jesteśmy przyjaciółmi.
-przepra …
-jak długo ?
-słucham ?
-jak długo mnie .. wiesz – zadrżałam. To ostatnie zdanie wypowiedział wręcz z obrzydzeniem. Nie mogłam tego słuchać. Nic nie mówiłam, bo spodziewałam się właśnie takiej reakcji. Kłótni. Do głowy przyszła mi odpowiedź. 3 miesiące. Ale ugryzłam się w język. Nie chce się z nim kłócić. Odwróciłam się z zamiarem powrotu do domu.
-uciekasz ?
-zapobiegam dalszej kłótni
Zaczęłam się oddalać. Błagam daj mi odejść-myślałam. Na szczęście musiałam być przekonywująca . Kiedy byłam wystarczająco daleko zaczęłam biec. Wraz z szybkością moich nóg leciały łzy. Jak odkręcony kran. W domu na szczęście nadal panował spokój. Tu zdało się nic nie zmienić, w przeciwieństwie do rozpętanego piekła w moim sercu. Rzuciłam się na łóżko i po raz pierwszy od dawna zasnęłam na kilka dobrych godzin.
Kiedy się obudziłam dochodziła 16. Wow- pomyślałam. Nie pamiętam kiedy ostatnio się wyspałam. Miałam nadzieje również, że to wszystko tylko mi się przyśniło ale od marzeń wyrwał mnie sms.
>porozmawiamy ?- to był on. Za nim moje palce dotknęły ekranu telefonu minęła chyba wieczność.
>o czym ?
>musimy znaleźć rozwiązanie, chyba tak tego nie zostawimy
>dałam plamę. Wiem. Ale chcę miecz czas i pomyśleć – echo. Czekałam pół godziny i nic. Może właśnie daje mi ten czas ? Zaburczało mi w brzuchu więc się podniosłam i ruszyłam w kierunku lodówki.
TRZY DNI PÓŹNIEJ
Kolejna przespana noc, ale kolejny piekielny ranek. Ból głowy, serca i wszystkich kończyn mimo, że mam tylko cztery. Nie rozmawialiśmy przez 3 dni. Nie wiem czy mam się Cieszyć, bo w końcu mam powód do zapomnienia, czy rozpaczać, bo go kocham ? Nie chciało mi się podnosić. Będę leżała cały dzień w łóżku- postanowiłam . Dźwięk smsa. Znowu ona ? Moja najlepsza przyjaciółka co godzinę wysyła mi smsa o tej samej treści < weź się w garść ! > Niby kochana ale zakłóca moje nic nie robienie. Podniosłam wzrok na ekran żeby wykasować spam i dostałam szoku. To on. Kilka razy czytałam numer który się wyświetlił. Tak dla pewności czy czasem nie mam zwidów. Otworzyłam wiadomość
>za pół godziny pod fontanną ?
>nie dam rady podnieść się z łóżka
>na pewno ?
>tak –kolejny raz zero odpowiedzi. Co ja robie nie tak ? naprawdę rozmowa z nim w moim stanie tylko wszystko by pogorszyła, a i tak gorzej już chyba być nie może. Tak jak szybko naciągnęłam kołdrę na głowę tak szybko ją ściągnęłam. Znowu wiadomość.
>otwórz okno bo się ugotujesz –hem to dziwne. Pisał mi tak zawsze jak jeszcze byliśmy przyjaciółmi, bo wiedział, że zawsze zapominam otwierać rano okna. Faktycznie poczułam, że jest mi duszno. Otworzyłam okno na oścież i skuliłam się w kłębek naciągając na siebie kołdrę. Kilka minut później usłyszałam nieme
-cześć – znowu mi się coś śni. Moment skoro myślę to jeszcze nie usnęłam. Podniosłam się jak poparzona i zobaczyłam jak opiera się o parapet okna. No tak już wiem po co był ten sms. Tylko po co zadawał sobie tyle trudu ?
-co Ty tu robisz ? – zaskoczył mnie, a ja nie wiedziałam jak się zachować. Zaczęłam się podnosić.
-leż, przecież nie umiesz się podnieść –zawiało trochę sarkazmem, ale po chwili minę miał jak na pogrzebie.- nie rozmawialiśmy trzy dni, ja już nie dam rady
-słuchaj przepraszam. Jeszcze nie wiem co mam o tym myśleć. Wiem, że masz racje, ale sam widzisz co się przez to stało
-to moja wina
-słucham ?
-jestem idiotą, zasługujesz na kogoś kto będzie umiał docenić Twoje uczucia – Wow Wow Wow, teraz to już nic nie rozumiałam. Wybił mnie totalnie z rytmu. Kiedy zauważyłam, że próbuje wyjść przez okno wyskoczyłam z łóżka i niczym złoty medalista podbiegłam do niego.
-proszę zostań. Błagam
-nie chcesz przecież rozmawiać
-nie chcę też żebyś sobie poszedł –błagałam go wzrokiem już miałam wrażenie, że moje gałki wypływają po mojej twarzy kiedy zawrócił.
-w porządku – odsunął się na bezpieczną odległość i podejrzliwie spojrzał mi w oczy.
-dlaczego siebie obwiniasz skoro to ja spaprałam sprawę i na litość nie mów więcej, że jesteś idiotą
-słuchaj.. eh – widziałam, że nie mógł się przemóc. W milczeniu czekałam co takiego ma mi do powiedzenia, bo jak na razie nic nie trzymało się kupy. Po kilku minutach ponownie zabrał głos.
-widzisz w tedy kiedy usłyszałem Twoje wyznanie zezłościłem się, bo okazało się, że czujesz to samo co ja od dłuższego czasu
-przepraszam co ?
-próbuję Ci powiedzieć, że Cię kocham ale nie miałem pojęcia jak Ci to powiedzieć zresztą nie zauważyłem żebyś traktowała mnie jako kogoś z kim mogłabyś być tylko jako kumpla. Nieźle mnie zaskoczyłaś – cała zesztywniałam i opadłam na łóżko. Czyli to wszystko tylko dlatego, że okazało się, iż on też mnie kocha ! no nie wierze ! miałam ochotę wyrwać sobie wszystkie włosy z głowy ! Zamurowało mnie i nie potrafiłam z siebie wydukać nawet ‘Wow’.
-powiesz coś czy mam sobie iść żebyś to przemyślała ?
-a może przystałbyś na inna ofertę ?
-mam się już w ogóle do Ciebie nie odzywać ?
-chodź tu, zamknij się i nie odchodź ! – Błysnęły jego zęby w szczerym, pięknym uśmiechu. Podszedł do mnie i się nachylił.
-ostrzegam Cię
-ale…
-jak podejdę bliżej już nigdy się ode mnie nie uwolnisz ! –jedyne co byłam w stanie zrobić po tych słowach to uśmiech. Szczerzyłam się jak głupia. Pocałował mnie i położył się tak blisko żebym się mogła o niego oprzeć. Wtuliłam się w niego z całej siły.
-obiecasz mi coś ?
-co tylko chcesz królewno
-zostań już ze mną na zawsze
-obiecuję –wyszeptał mi do ucha i wtuli głowę w moje włosy, a ja chciałam wierzyć, że jego obietnica stanie się rzeczywistością.

 

 
Marzenia odgrywają jedną z ważniejszych roli w życiu człowieka. Większość osób ma marzenia. Są one nam potrzebne, ponieważ dają nadzieje, że kiedyś dojdziemy do własnego celu, z którego będziemy mieli satysfakcję. Nie każdy jest w stanie spełnić swoje marzenia, lecz to nie znaczy iż mamy przestać marzyć. Potrzeby, które odczuwamy i nadzieje na lepsze chwile podtrzymują w nas chęć walki z problemami codziennymi. Ponieważ wszystko to tworzy się w naszej głowie nikt nie jest w stanie nam tego zabrać. Nikt nie może zabić naszych marzeń, również dlatego że jest to tak silne poczucie w naszych sercach, że czasem człowiek dokonuje niemożliwego. Wiele osób udowadnia, że dla marzeń są w stanie zrobić coś, co do tej pory wydawało się niewykonalne np. himalaiści zdobywają coraz to wyższe szczyty, wielu ludzi pobija rekordy Guinnessa, które zdawały się być nie do pokonania. Również my sami w wielu przypadkach nie potrafimy zniszczyć naszych marzeń, ponieważ nie zawsze mamy wpływ na to czego bardzo pragniemy , potrzebujemy. Myślę, że można je porównać do siły Boga , która jest nieprzezwyciężona. Tak samo i one kiedy rozwijamy je w wyobraźni dążymy do ich spełnienia nic nie jest w stanie tego zniszczyć, ponieważ nikt nie ma wpływu na to co jest w nas samych. Marzenia możemy tworzyć na każdym kroku. Dla jednej osoby będzie to dostanie się na uniwersytet a dla drugiej spotkanie z Bogiem w niebie. Przez to, że mamy ich tak wiele są one silne, dające nam ogromną wiarę w to co robimy. Mobilizują nas np. do przestrzegania dekalogu jeśli ktoś marzy o życiu wiecznym u boku Chrystusa. Sądzę, że jest to coś, co nie do końca można wytłumaczyć ale istnieje w naszym życiu aby je urozmaicić i wskazywać niezbędne cele. Jeżeli człowiek do czegoś dąży nie gubi się w rutynie świata, a kiedy już to osiągnie czuje się szczęśliwy. Również sama droga do naszych przeróżnych celów, nawet najbardziej błahych, jest czymś nowym, ciekawym i zaskakującym dla nas. Uczy nas życia. Ludzie ciągle marzą, a szczególnie w tedy kiedy im się nie powodzi. Pomaga im to w tedy odnaleźć wsparcie wewnętrzne i siłę na pokonanie przeszkód. Marzenie to nasze chęci na dokonanie czegoś, a bez chęci w naszym życiu nie jesteśmy w stanie zbyt wiele osiągnąć, na czym ucierpieć możemy tylko my sami. Dążenia i ambicje rodzą się w wyobraźni człowieka, a ta jest bardzo nieprzewidywalna i nie osiągalna dla krzywdy ludzkiej przez co marzeń nie da się zabić.
 

 
Idąc ramię w ramię co chwilę spoglądali sobie w oczy. Było ciemno lecz napięcie między nimi było tak widoczne jak jasne promienie słońca.
-muszę Cie o coś zapytać
-słucham Cię ?
-co ty w ogóle do mnie czujesz ?
Spojrzał na nią błagalnym wzrokiem nic nie mówiąc. Milczał. Dla niej odpowiedź była jednoznaczna. Od początku wiedziała, że on nie odwzajemnia jej uczuć i tylko robi głupie nadzieje. Miała ochotę się rozpłakać.Swoją przyszłość widziała tylko u jego boku. Siebie widziała tylko z nim. Z trudem powstrzymywała strumienie łez. Każda jej cząsteczka z ułamkiem sekundy traciła sens. Każdy kawałek tego świata z chwilą tracił jakikolwiek sens. Kawałek przed nimi dostrzegła tory. Odważnie przyśpieszyła kroku stajać pomiędzy szynami. Usłyszała zbliżający się pociąg. Spoglądała przed siebie. Gwizd lokomotywy był coraz lepiej słyszalny. Odwróciła się w jego stronę żeby ostatni raz móc go zobaczyć. Zobaczyła bezradność i strach w jego oczach. Słyszała , że coś krzyczy. Wytężała słuch aż w końcu dosłyszała
-chciałem powiedzieć że bezgranicznie Cię kocham !
To była najszczęśliwsza chwila w jej życiu i zarazem ostatnia. Jedyne co potem zobaczyła to ogromne światła pociągu tuż przed własnymi oczami.
 

 
Było ciemno. wracając do domu zastanawiałam się nad własnymi emocjami. Dumnie doszłam do wniosku, że co raz rzadziej o Tobie myślę. Czasami wręcz potrafiłam się zmuszać do niepatrzenia w twoją stronę. Czułam się silna i stabilna psychicznie. Miałam wrażenie, że odzyskuję równowagę w tym szalonym świecie. Zaczęłam się uśmiechać i nawet żartować. Nie wiązałam wszystkiego z twoją osobą. Jednym słowem odnosiłam sukcesy. Uśmiechając się do siebie nagle zauważyłam Cię po drugiej stronie. Nasz wzrok się spotkał. Żadne nie chciało odpuścić. Serce stanęło mi na dobre a w głowie poczułam ogromny ból. Setki wspomnień jak bumerang uderzyły wszystkie naraz z podwojoną siłą. Stanęłam. W głowie miałam chaos. Zamknęłam oczy. Zaczęłam tracić równowagę. Z oczu leciały strumienie łez, których nie nadążałam wycierać. Puls czułam w każdej części mojego ciała. On przy mnie. Jego twarz przy mojej. Nie ! nie potrafiłam odgonić przeszłości. Tysiące obrazów widniało przed moimi oczami. Nie czułam nic prócz ogromnej tęsknoty za osobą która do niedawna grała główną rolę w moim życiu. Nagle nie widziałam nic. nie czułam spływających po twarzy łez. Ból zniknął. Nastała wieczna ciemność. Tak oto pozbawiłeś mnie życia. Lekarze stwierdzili ogromne przeciążenie pracy serca. nie potrafiło nadążyć za uczuciami w moich myślach.
 

 
Wydawało jej się , że tak szczęśliwie zakochana. Chciała po raz trzeci nie ponieść totalnej klęski. Modliła się codziennie żeby wszystko między nimi się ułożyło. Wiedziała, że bez niego nie ma szans na ułożenie sobie normalnego życia. I po raz kolejny się rozczarowała. Niestety zdawała sobie sprawę, że nie wytrzyma tego psychicznie. Nie mogła znieść widoku ich oboje przytulonych do siebie. Miało być tak pięknie. Tym razem wszystko powinno się ułożyć ! Była pewna, że nikomu już nie zaufa. Za dużo razy ją zraniono, za dużo razy bawiono się jej uczuciami. Jej serce spełniało już tylko rolę organu w żywym organizmie na ziemi. Nic więcej. Żadnych uczuć. Żadnego ciepła. Żadnej miłości. Bez tego wszystkiego życie w jej oczach straciło sens. Wzięła ze sobą kartkę i pobiegła jak najszybciej w stronę swojego ulubionego szczytu przy którym mieszkała. Na karteczce z jednej strony napisała jego imię i nazwisko, a na drugiej kilka słów : 'Człowiek żyje póki serce bije z miłości'. Spojrzała na krajobraz widniejący pod nią. Zamknęła oczy i zrobiła krok do przodu w pustą jak ona przestrzeń.
 

 
Nie mogłam tego znieść. Wyszłam z domu idąc przed siebie, tam gdzie mnie nogi zaprowadzą. Doszłam do parku, w którym spotkaliśmy się po raz pierwszy. Dlaczego akurat tutaj ? Wtem zauważyłam go po drugiej stronie siedzącego na ławce. Był sam. Nie wyglądał za dobrze. Próbowałam udawać że go nie zauważyłam i usiadłam na drugim końcu ścieżki. Wpatrywałam się w wirujące w powietrzu płatki śniegu powoli opadające na ziemię. Usłyszałam chrząknięcie. Usiadł koło mnie. Spoglądał przed siebie, nic nie mówił. Nie wiedziałam co mam zrobić. Dawno ze sobą nie rozmawialiśmy, a naszą ostatnią konwersacją była kłótnia. W oczach stanęły mi łzy, ale wiedziałam że muszę być silna. Przetarłam twarz i zapytałam
-masz mi coś do powiedzenia czy będziesz milczał ?
-nie wiem od czego zacząć
-może od początku ? Chciałabym wiedzieć po co pokazujesz mi, że Ci na mnie zależy, a potem wszystko skreślasz. Nie za bardzo lubię jak ktoś bawi się moimi uczuciami. Ciebie nawet nie stać na zwykłe przepraszam, bo lepiej jest mijać mnie codziennie obojętnie na korytarzu i udawać, że nigdy się nie znaliśmy.
-wybacz ale
-ale co ? masz jakieś sensowne wytłumaczenie ? Nie wiesz ile kosztowało mnie zapominanie o tobie i ciągłe okłamywanie siebie, że już ciebie nie potrzebuję. Ty śpisz spokojnie podczas gdy ja płaczę po nocach nie wiedząc jak mam zacząć funkcjonować. Czuję się jak pieprzony ćpun, któremu brakło dopalaczy i zdycha.
Milczał. Chyba nie wiedział co powiedzieć. Nie było mi go szkoda. Tyle przez niego cierpiałam, że należy mu się chwila skarcenia. Wiedziałam dobrze, że nie mogę dać za wygraną i odpuścić mu to wszystko.
-chciałbym żebyśmy zaczęli nasze relacje od nowa
-dalej jesteś z tą swoją dziewczyną ?
-tak ale
-i jeszcze masz czelność koło mnie siadać ? nie chcę nic z toba zaczynać ! żebyś znowu mnie zranił, miał gdzieś ? wybacz już nauczyłam się bez ciebie żyć. Nie chcę ciebie w moim życiu zrozumiałeś ? i radzę mnie omijać szerokim łukiem, bo nie jestem jakoś ostatnio do Ciebie przyjaźnie nastawiona.
Zostawiłam go tam szczerze zdziwionego. Czułam, że kamień spadł mi z serca. Odetchnęłam z ulgą. Teraz tylko muszę być silniejsza niż wcześniej i uważać na ludzi, którzy będą mnie niszczyć od środka. Nie byłam pewna czy kiedykolwiek jeszcze zaufam chłopakowi w 100 procentach. Lecz na razie nie było to dla mnie problemem. Liczy się to co jest teraz. Przeszłość niech się idzie jebać.
 

 
Witam ;* Założyłam tego bloga żeby pisać tu swoje historyjki, wiersze itp. serdecznie zapraszam do czytania jak zacznę wrzucać to co już mam po remoncie stronki Mam nadzieje, że coś wam się spodoba ;3
  • awatar Let me put on a show.: No ! I o to mi chodziło :D
  • awatar Gość: Przeczytałam ostatnio dodane opowiadanie i przyznam że świetne . Dodałam Cię do obserwowanych i życzę powodzenia w dalszym prowadzeniu bloga ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›